- strona gówna
- o szkole
 * pedagog
 * logopeda
 * œwietlica
 * biblioteka
   zobacz nowoœci
- historia
- nasze miasto
- patron szkoły
- grono pedagogiczne
- statut
- system oceniania
- regulamin ocen
   za postawy
- sprawdzian
- szkoła z klasą
- galeria - harmonogram imprez
- plan lekcji
- kalendarz roku
- programy nauczania
- konspekty
- koła przedmiotowe - Klub Europejski
- szkolna gazeta   "Kleks"
- szkolna gazeta   "Super Joy"
- samorząd
   uczniowski
- klasa sportowa
- absolwenci
- godny patrona
   szkoły

- osiągnięcia uczniów
- wycieczki

Jesteśmy szkołą z klasą

KLEKS NR 35
rok szkolny 2006/2007

Pisemko szkolne Kleks redagowane jest przez uczniów Szkoły Podstawowej Nr 46 im. Jana Kiepury pod opieką pani Bożeny Lysko. Nad wersją internetową gazetki czuwają uczniowie i ich opiekun, pani Małgorzata Polak.



Dziś proponujemy:

- Od redakcji
- Co nowego w naszej szkole
- Uczniowie w roli dziennikarzy
- Z czego śmieją się nauczyciele
- Z czego śmieją się uczniowie


Od redakcji


Cześć Dzieciaki Rozrabiaki. Upragniony koniec roku szkolnego 2006/2007 za niespełna miesiąc. Z niecierpliwością czekamy na wakacje. Przed nami Dzień Dziecka i inne przyjemności. Gratulujemy uczniom świetnych wyników na sprawdzianie szóstoklasistów, znowu jesteśmy górą!!!



powrót

Co nowego w naszej szkole


Już za miesiąc upragniony koniec roku szkolnego i najpiękniejsza "piąta pora roku" wakacje! Przed nami wycieczki szkolne, kolonie, wyjazdy rodzinne i leniuchowanie. Wrócimy we wrześniu bogatsi o wrażenia z podróży, nowych przyjaciół. Życzymy wszystkim czytelnikom Kleksa beztroskiego i bezpiecznego wypoczynku i wielu radosnych przygód.

Ten numer Kleksa jest poświęcony konkursom, które odbyły się w naszej szkole, Dniom Ziemi i treściom ekologicznym. Poniżej drukujemy nagrodzone wiersze o wiośnie. Utwory te zyskały uznanie w oczach jurorów Sosnowieckich Dni Ziemi.

WIOSNA

Świat się budzi i raduje,
Panna wiosna tron przejmuje.

Dnia przybywa, słonko grzeje,
Zima chłodem nie powieje.

Rosną trawy, kwitną kwiaty,
Czas już zadbać o rabaty.

Skowroneczki świergotają,
Boćki gniazda zakładają.

Cały świat jest już radosny,
To uczynił promyk wiosny.

Tak, co roku wciąż przychodzi,
A już w czerwcu nam odchodzi.


Karolina Sieruga

WIERSZ O WIOŚNIE

Minęła zima, nadeszła wiosna,
To pora roku bardzo radosna.
Kwiatki zakwitły w moim ogrodzie,
I ptaszek śpiewa za oknem, co dzień.

Żonkile żółte już wyrastają,
O przyjściu wiosny opowiadają.
Słoneczko mocniej ogrzewa nas,
Na zmianę ubrań już przyszedł czas.

Żegnajcie czapki i rękawiczki,
Witajcie bluzki, krótkie spódniczki.
Zima odeszła, a ja w to wierzę,
Idę poszaleć na swym rowerze.


Dominika Sojka kl.4a

POWRÓT WIOSNY

Sroga zima już odeszła
Stopniały bałwany,
Wielkim kluczem z ciepłych krajów
Wróciły bociany.

Stadko szpaków przyleciało
Do mego ogrodu,
Zasiedlając puste budki,
Czyszcząc z resztek lodu.

Na błękitnym, jasnym niebie
W blasku żaru słonko,
Słychać dźwięczne i radosne
Śpiewanie skowronka.

Z pod ostatniej czapy śniegu
Krokus i przebiśnieg,
Nieśmiało przed mrozem
Wypuściła swe liści.

Wszystkich wiosna ucieszyła:
Ptaki, ludzi, drzewa.
Obudziła nowe życie,
Las przepięknie śpiewa.


Dorota Szopa kl.4b

WIOSNA NIECH TRWA

Pierwszy pierwiosnek,
Pierwszy krokus,
Pierwszy ciepły deszczyk,
Pierwsza zieleń,
Pierwszy bocian,
Pierwszy skowronek,
Pierwszy świergot,
Pierwszy słowiczy trel.

Cieszę się żuciem,
Oddycham szybko.
Patrzę, czuję, uśmiecham się...

Wiosna niech trwa!


Zuzanna Mijas kl.5b

Uczniowie klas czwartych stoczyli ortograficzną corridę i pisali następujący tekst dyktanda konkursowego:

Kwitnie przebiśnieg

Zakwitły już białe dzwonki przebiśniegu o płatkach z zielonym "obrąbkiem". W czasie ubiegłego lata przebiśnieg zaopatrzył bogato swoją podziemną spiżarnię-cebulkę. Zamagazynował zapasy i teraz z nich korzysta. Aby zapasy te nie zmarzły podczas srogiej zimy, przebiśnieg zaraz po wydaniu nasiona skurczył korzonki i te wciągnęły cebulkę głębiej w ziemię. Było tam cieplej, bezpieczniej. Cebulki wielu roślin odbywają przed zimą takie kilkucentymetrowe podróże w głąb.

powrót

Uczniowie w roli dziennikarzy

Ola, Marta i Daga

Kangur w Szkole Podstawowej Nr 46 im. Jana Kiepury

Międzynarodowy Konkurs Matematyczny KANGUR ma swoje korzenie w Australii, gdzie został zorganizowany w latach osiemdziesiątych. Na terenie Europy pojawił się we Francji w 1990 roku i z inicjatywy matematyków francuskich ogarniał stopniowo coraz więcej krajów europejskich. Polska przystąpiła do konkursu w 1992 roku i od samego początku zajmuje drugie miejsce po Francji pod względem liczby uczestników.

Na podstawie: www.kangur.wombb.edu.p

Ankieta

Redaktorzy szkolnej gazetki Kleks proszą uczestników konkursu
o wypełnienie poniższej ankiety, której wyniki będą publikowane na łamach szkolnego czasopisma.

  1. Jaki według Ciebie był pozom trudności konkursu?
    1. łatwy
    2. średni
    3. trudny
Wyniki ankiety

W sondażu brało udział dwudziestu uczniów z każdej kategorii wiekowej.


Wyszukały: Dominika i Justyna z klasy Va

Uczniowie klas czwartych i piątych włączyli się czynnie w obchody Dni Ziemi i na lekcjach języka polskiego redagowali opowiadania o hałasie
i zwierzętach. Najciekawsze prace drukujemy poniżej.

Kasia Kwiecień kl. IV c

Hałas zły oraz potrzebny.

Za lasami, za rzekami było sobie bardzo hałaśliwe osiedle. Na szkolnym boisku zawsze był hałas. Na drogach też było dużo hałasu i w szkole, i w domach. Czasami hałas był potrzebny, bo zwracał uwagę na samochody i ich prowadzących, kiedy ci źle jechali. Niestety przez hałas zdarzały się też wypadki. Kilka lat później przestał istnieć w tym osiedlu hałas. Postawiono znaki zakazu trąbienia, dzieci w szkołach karano za hałas, a ludziom zakazywano krzyczeć.

Od tamtej pory nie było hałasu na tamtym osiedlu. I nikt nie ośmielił się krzyknąć.

Alicja Giecewicz kl. IVc

Wielki hałas

Pewnego dnia, gdy Zosia została sama w domu, usłyszała dzwonek do drzwi. Gdy zapytała się: kto dzwoni, uzyskała dziwną odpowiedź. Ten ktoś to Hałas. Spojrzała przez wizjer. Zobaczyła postać w czarnej pelerynie, z czarnym cylindrem na głowie. Hałas miał też bladą jak śnieg twarz. Z początku Zosia nie chciała otwierać drzwi, lecz niechciany gość wszedł sam. Zaśpiewał przy tym złośliwą piosenkę: "Jam jest Hałas Wielki, zniszczę tutaj spokój wszelki" Pierwszym okrutnym działaniem Hałasu, było włączenie najgłośniej jak się da telewizora, radia i wszelkich odtwarzaczy. Zosię zaczęła boleć głowa, a jej piesek, Azor, wskoczył pod wannę. Następnie Hałas wyrzucił z szafki wszystkie garnki. Jego pomysły były nieprzewidywalne. Krzyknął biednemu Azorkowi prosto w ucho. Zosia ze strachu zamknęła oczy. Gdy je otworzyła, zobaczyła Azora budzącego ją do szkoły. Pan Hałas na szczęście okazał się tylko snem, ale Zosia już nigdy nie hałasowała na przerwie.

Paulina Idziak kl.Va

Noc w cyrku

Dawniej, kiedy mogłam bawić się w domu z innymi małpami, byłam szczęśliwa. Byłam wolna.

Siedzę na równoważni, wspominam szczęśliwe pełne uśmiechów lata. Jest noc. Noc to najgorszy okres w cyrku. Wszystkie zwierzęta trenują, treserzy krzyczą, bat co chwila dotyka obolałych ciał. Mój treser poszedł się napić. No tak, to jedyny moment odpoczynku. Kiedy treserzy robią sobie przerwy, mamy chwilę wytchnienia. Spojrzałam na zebrę, leżała na boku i ciężko oddychała. Jej trener bił ją. Zadaniem zebry był taniec na kolorowej piłce. Jednak nie robiła tego, była tak zmęczona ciągłymi upadkami.


Dwa miejsca w których kiedykolwiek byłam to dżungla i cyrk. Słyszałam kiedyś od słonia, że istnieje jeszcze takie miejsce, gdzie zwierzęta może i żyją w małych klatkach, ale nie są do niczego zmuszane. Słoń nazwał to miejsce "zoo". Ale słonia już nie ma. Zginął podczas jednego z nocnych treningów. Był tak często bity, że zbuntował się i kopnął jednego z trenerów. Zastrzelili go. Zabili mojego jedynego przyjaciela. Pogrążyłam się w rozpaczy.


Wrócił mój trener. Niewiele myśląc uciekłam. Gdy tylko znalazłam się na jezdni usłyszałam pisk opon. Wiem co to, bo słonik opowiedział mi
o samochodach. Mówił, że kiedyś się spotkamy. Zobaczyłam go chwile później.

Patrycja Wojciechowska

Nazywam się Flora i jestem wężem, mieszkam w cyrku. Opowiem wam historię, która wydarzyła się rok temu, późnym wieczorem.

Właśnie skończyło się przedstawienie, gdy wszyscy ludzie opuścili cyrk, a mój trener rozmawiał z jakimś mężczyzną. Dokładnie słyszałam, co mówili, ponieważ siedziałam w pudle obok nich. Okazało się, że do cyrku ma przyjechać grupa treserów. Już teraz cyrk to najwyższa kara dla zwierząt. Ubierają nas w jakieś szmaty, każą tańczyć do jakiejś piskliwej piosenki, nie dbają o nas wcale. Nie mogłam tego, tak zostawić. Opowiedziałam o wszystkim zwierzętom. W nocy małpki Ted i Jo-jo zabrały dozorcy klucze. Gdy uciekaliśmy w stronę bramy cyrku, dozorca, żeby nas zatrzymać, zaczął strzelać. Niestety postrzelił papugę Glorię i aż dwa razy lwa Gregora - oboje zginęli. Oni dla pieniędzy zrobią wszystko, nawet jeśli ktoś przypłaci to życiem. Wracając do gonitwy. Zwierzęta przestraszyły się i zatrzymały, ale ja się nie poddałam i pełzałam pod ich łapami. Usłyszałam trzask - to bat, zatrzymałam się, a dozorca zaganiał zwierzęta do klatek i mówił: -już nigdy tego nie zrobicie, jutro przyjadą nowi treserzy.

Od tamtej pory nie uciekaliśmy, a ci treserzy to piekło, biją nas batem za każdą pomyłkę. Jeśli wy ludzie zrozumieliście opowieść, zastanówcie się czy warto!?

powrót

Z czego śmieją się nauczyciele?

  • Kasia to moja siostra cioteczna. Jurek też.
  • Linijka 20 centymetrowa ma ponad 20 centymetrów.
  • Rozmowa dwóch maturzystów:
    -Czytałeś kiedyś Szekspira?
    -Nie, a kto to napisał?
  • Szkoła to przyjemność, ale ja nie mam czasu na przyjemności.
  • Nauczyciel napisał na tablicy wzór chemiczny i otworzył dziennik:
    -Małgosiu, co to za wzór?
    -To jest... No mam to na końcu języka...
    -Dziecko, wypluj to szybko!- mówi nauczyciel .- To kwas siarkowy.
  • Po bitwie na polu grunwaldzkim zostało więcej nieboszczyków niż przyszło.
  • Wiewiórka żywi się orzechami bardzo twardymi, bo gdyby nie jadła, to by jej zarosła paszcza.

powrót

Z czego śmieją się uczniowie?

Przybiega uczeń na stację benzynową z karnistrem.
-Dziesięć litrów benzyny, szybko!
-Co jest? Pali się?
-Tak, tak, moja szkoła, ale trochę jakby przygasa!


W pewnym okresie życia, Einstein regularnie prowadził zajęcia na uczelni, jeden z jego studentów ze zdziwieniem stwierdził:
- Panie profesorze, pytania na tegorocznym egzaminie były takie same jak w latach poprzednich!
- To prawda - powiedział Einstein - lecz w tym roku odpowiedzi są inne.



Zrobiłeś zadanie?
- Proszę pani, mamusia zachorowała i musiałem wszystko w domu robić...
- Siadaj, dwója! A ty Witku, zrobiłeś zadanie?
- Ja proszę pani musiałem ojcu pomagać w polu...
- Siadaj, dwója! A ty Jasiu, zrobiłeś zadanie?
- Jakie zadanie, proszę pani, mój brat wyszedł z więzienia, taka zabawa była, że szkoda gadać!
- Ty mnie tutaj swoim bratem nie strasz! Siadaj, trója.


Pewien młody student miał egzamin pisemny. Siedział sobie
w ostatnim rzędzie, więc mógł spokojnie pisać.
- Pss...! Masz pierwsze? - usłyszał w pewnej chwili za plecami.
- Mam.
- To daj. - student przepisał zadanie i podał do tyłu po kilku minutach.
- Pss...! Masz drugie?
- Mam.
- To daj. - student przepisał i podał po kolejnych kilku minutach.
- Pss...! Masz trzecie?
- Mam.
- To daj.
Po chwili, student słyszy zza pleców cichy, stłumiony głos:
Pss...! Zdał pan, proszę indeks...


Na egzaminie znudzony profesor mówi do niezbyt dobrze przygotowanego studenta:
- Zadam tylko jedno pytanie wyciągające. Jak pan odpowie to pan zdał, jeśli nie - to dwója. Ile liści jest na tym drzewie za oknem?
- 3487 - odpowiada bez zająknięcia student.
- Jak pan to policzył? - pyta zdumiony profesor.
- A to już, panie profesorze, jest drugie pytanie.


-Jak nazywa się miejsce w którym koty łowią myszy?
Kotłownia!



Wyszukał: Miłosz Zarzycki
powrót